czwartek, 17 maja 2018
Uchwały 2018
Witam.
W temacie uchwał z marcowego zebrania - uchwały przeszły praktycznie jednogłośnie. Technicznie rzecz ujmując uchwały przeszły, ale niestety głosowało 50,09%...
niedziela, 6 maja 2018
środa, 18 kwietnia 2018
Opłaty za ogrzewanie
W związku z faktem, że mamy nadpłatę, od 01.05.2018 r. nastąpi wstrzymanie zaliczek „CO opłata zmienna”.
A.K.
środa, 11 kwietnia 2018
Materiały z zebrania
Poniżej prezentuję materiały z zebrania rocznego.
Poza Zarządem i Administratorem na zebraniu było 13 osób...
Z prezentacji zostały usunięte dane finansowe itp.
Jak co roku, przed propozycją udzielenia Zarządowi absolutorium przedstawione zostały wyniki finansowe i prace Zarządu za okres od zeszłego zebrania.
Schindler przedstawił nam ofertę naprawy uszkodzeń wind. Dzięki działaniom Zarządu, jako Wspólnota zaoszczędziliśmy naprawdę kupę pieniędzy. Niestety, nie wszyscy to doceniają. Niektórzy (nieobecni na zebraniu) jasno i na piśmie się wyrazili, że mają gdzieś oszczędności. Oczywiście takie stanowisko poparte zostało odpowiednimi argumentami. Niestety, korespondencja została urwana po zaproponowaniu umieszczenia jej na blogu. A szkoda, bo byłby to temat do dyskusji.
Działania Zarządu nie sprowadzają się tylko do przekładania papierków. Np. w wyniku naszych działań w 2017 roku były zwroty za koszty stałe centralnego ogrzewania. Wystarczy trzymać rękę na pulsie. Ale to wymaga zaangażowania.
Przy okazji na zebraniu został poruszony podobny temat. W suszarniach są po dwa kaloryfery (choć w projekcie termomodernizacji są po jednym). Jak jest ciepło w suszarni gdy oba pracują a na dworze jest zimno wiedzą ci, którzy przychodzą systematycznie na zebrania. W związku z tym, że jest gorąco, ktoś otwiera/uchyla okno i... ciepełko ucieka. Trudno wyliczyć ile nas to kosztuje, ale można pokusić się jakieś szacunki. Załóżmy, że jeden kaloryfer ma moc ok. 2kW. Przy silnych mrozach grzeje on pełną mocą, ale nie wiem, jak przeliczyć energię cieplną na złotówki. Ale wiem, ile kosztuje jedna kilowatogodzina energii elektrycznej: około 0,63 zł. Zaokrąglimy to do 0,50 zł i po dobie grzania jednego kaloryfera otrzymujemy 24h x 0,50 zł/kWh = 12 zł. Mnożąc to przez miesiąc wychodzi już 360 zł. Trzy miesiące zimy to tysiąc. Oczywiście nie wszystkie miesiące są naprawdę zimne, ale i okres grzewczy jest dłuższy, więc ten tysiąc można przyjąć jako straty...
I tu docieram do sedna. Przez jakiś czas kilkukrotnie zakręcałem jeden kaloryfer by móc ustawić optymalnie drugi, ale... ktoś go odkręcał. Pieniążki idą w kosmos....
W zaszłym roku została podjęta oddolna uchwała o odświeżeniu gramoplastem parterów. W wyniku rozpoznania tematu Zarząd zdecydował nie realizować tej uchwały do czasu jej ponownego przedyskutowania. Za powyższym slajdzie widać proponowaną strukturę ale niestety źle wykonaną. Pytanie, czy ktoś nam ją dobrze wykona? Inna sprawa, to fakt, że nawet dobrze wykonana, w wyniku drobnego uszkodzenia (uderzenie przedmiotem) odchodzi płatami jak wafelek...
Tak czy inaczej jest jeszcze jeden i najważniejszy powód zaniechania realizacji tej uchwały: przegląd pięcioletni. A wiemy, że mamy do naprawy wszystkie balkony i dach. Jeśli zalecenia przeglądu będą, że natychmiast trzeba wykonać jakieś prace, wygląd parterów będzie miał drugorzędne znaczenie.
W tym punkcie zostały przedstawione problemy, z jakimi spotyka się Zarząd na co dzień. Np. zlecone prace do wykonania we wrześniu nie zostały zakończone do marca (!). Inna sprawa, że część została wykonana a nie została za to wystawiona faktura (nie zapłaciliśmy za to), ale nas interesuje mieć wyregulowane drzwi i zapłacić za to niż całą zimę mieć przeciągi (w klatce A). Niestety, na rynku nie ma ludzi, którzy chcieliby się podjąć takich drobnych prac (albo są a nie mamy o nich wiedzy). Wygląda na to, że ludzie/firmy chcieliby zlecenie za dziesiątki tysięcy a najlepiej na kilkunastu budynkach na raz...
Przy okazji został poruszony temat drzwi wewnętrznych i zachowań naszych mieszkańców: zima w pełni, mróz a wewnętrzne drzwi wielokrotnie otwarte i podparte... Jaki powód takiego działania pozostaje tajemnicą, ale należy sobie zdawać sprawę, że za takie działania wszyscy płacimy. Po równo.
Najwięksi dłużnicy mają zajęte księgi wieczyste przez komornika. Następny krok komornika to licytacja mieszkania.
Pomniejsi dłużnicy otrzymują albo upomnienia od administratora, alko z kancelarii prawnej.
Można zapomnieć, więc przypominamy co rok, że w wyniku naszych działań płacimy około 30% mniej za energię elektryczną na częściach wspólnych (światło, windy).
Prezentacja sprawozdania finansowego.
Propozycja Zarządy, by tak jak w zeszłym roku zwrócić część nadwyżki została przegłosowana i cała nadwyżka została skierowana na fundusz remontowy. Biorąc pod uwagę szykujące się remonty, jest to bardzo potrzebna decyzja.
Na zebraniu został poruszony jeszcze jeden wątek. Absolutorium to formalność, ale Zarząd poza wyjątkami nie czuje żądnego wsparcia ze strony Właścicieli lokali. Jedyne komentarze jakie docierają są obraźliwe i negatywne. Trochę to dziwi, bo jeśli Zarząd się nie sprawdza, to należy go zmienić. Niestety, na zebraniu zabrakło nawet odważnych do uzupełnienia składu o trzeciego członka Zarządu.
Nie było innych propozycji. Z innych tematów, które nas czekają to przeciek w wiatrołapie klatki B...
Kwota FR pozostała bez zmian.
Ta uchwała ma na celu ułatwienie odzyskania kosztów poniesionych w przypadku powiadamiania właściciela lokalu o zadłużeniu.
Na zebraniu został zaproponowany termin powakacyjny, prawdopodobnie będzie to wrzesień.
Na zebraniu przewodniczący Zarządu przedstawił koncepcję tej uchwały oraz powód propozycji jej odwołania.
Mimo braku reprezentanta z klatki B w składzie Zarządu, nie było chętnych do jego uzupełnienia, a szkoda. Skład pozostał bez zmian.
Sprawy bieżące zostały omówione podczas prezentacji, więc ten slajd został pominięty.
Zebranie trwało niecałe półtorej godziny i było najkrótsze ze wszystkich w jakich dotychczas uczestniczyliśmy.
A.K.
niedziela, 26 listopada 2017
Monitoring
Ostatnio zanotowano falę włamań na rejestratory monitoringu i kamery internetowe. Niestety, nasz rejestrator również został zhakowany.
Szczęściem sprawa już jest opanowana, oczywiście własnymi siłami.
Okazało się, że nie wystarczyło wyłączenie kont wbudowanych, zmiany haseł itp. zabiegi. Jest tylko jeden pewny sposób - wypięcie monitoringu z sieci, co też nastąpiło. Przynajmniej tej sprawy nie trzeba będzie pilnować :-)
Artur
PS
Do jednego z rejestratorów masterhasło generuje się wg wzoru:
Artur
PS
Do jednego z rejestratorów masterhasło generuje się wg wzoru:
8888 x dzień x miesiąc x rok(dwie ostatnie cyfry)Skomplikowaność tego sposobu pokazuje, na jakim poziomie stoi dbanie o bezpieczeństwo u producentów...
sobota, 28 października 2017
Kuchenki elektryczne - zgoda czy nie?
Od czasu do czasu wraca do nas temat podłączenia kuchenek elektrycznych do instalacji trójfazowej w bloku. W związku z tym, że popełniłem długie uzasadnienie w temacie zgodny Zarządu na podłączenie do instalacji, które może się jeszcze przydać, poniżej przedstawiam jej treść.
Zapytanie:
> [...] mam informację, że to zarząd wspólnoty jest kompetentny do udzielenia opinii na ten temat
> [...] działania będzie przeprowadzał elektryk z uprawnieniami, więc w żaden sposób nie wpłynie to w negatywny sposób na funkcjonowanie wspólnoty.
Odpowiedź Zarządu:
Ja tak nie uważam. Poniżej uzasadnienie.
Zarząd nie ma uprawnień energetycznych (świadectwo kwalifikacji energetycznej, ale jakie, eksploatacja? Na pewno nie, może dozór? Też nie... Pomiary?). Nawet gdyby któryś z członków je posiadał, to (w mojej opinii) nic to nie znaczy, gdyż nie mówimy tu o podłączeniu lampki nocnej do instalacji w mieszkaniu ale podłączeniu odbiornika dużej mocy (kilka kW) do instalacji PRZED mieszkaniem. Jak ja to widzę: Zarząd bezstresowo wyrazi zgodę, elektryk się GDZIEŚ podłączy i zapewne nic się złego nie stanie (zakładam, że uprawnienia elektryka poparte są doświadczeniem zawodowym i rozumieniem tematu, oraz że prace zostaną wykonane zgodnie ze sztuką, normami itd. itd.). Będziemy mieli sytuację i pewnego rodzaju precedens: Zarząd wydał zgodę a Zarządca (i jego pion techniczny) nie uczestniczył w wydaniu zgody. Idąc tym tropem, można założyć, ze za kilka lat będziemy mieli więcej mieszkań podłączonych GDZIEŚ do instalacji, bo Zarząd konsekwentnie wydaje kolejne zgody. Rozwijając jeszcze temat, elektrykowi naprawdę jest wszystko jedno gdzie się podłączy, chyba, że trafimy na naprawdę solidnego fachowca, który odmówi podłączenia z powodów, które opiszę poniżej, ale.... wtedy nie zarobi... Z drugiej strony, w przypadku jakichkolwiek problemów, zatrudniony elektryk szybko wyciągnie posiadane dokumenty zasłaniając się, że takie miał polecenie - zgodę na podłączenie, może nawet ze wskazaniem miejsca.
Zatrzymam się tu teraz na chwilę. Normalnie w mieszkaniu posiadamy bezpieczniki 16A, co pozwala nam podłączyć łącznie 3,5 kW (230V*16A), przy czym wchodzą w to wszystkie urządzenia, które są włączone jednocześnie (np. żelazko, zmywarka, pralka, żarówki, komputery, telewizor, itd. itd. itd.). Jak widać, jest to spory zapas, gdyż rzadko się zdarza, by jednocześnie pracowało żelazko (~2kW), pralka (~1,5kW) czy zmywarka (~1,5kW) i kilka innych "ciężkich" urządzeń. Gdybyśmy jednak spróbowali pobrać więcej, zabezpieczenie przeciążeniowe (czyli bezpiecznik) po prostu odłączy nas od sieci zasilającej ("wyskoczy", bądź się przepali).
Ale posiadając płytę ceramiczną, tylko dla niej pobieramy z sieci zasilającej prąd, który kiedyś był przeznaczony dla całego mieszkania! Innymi słowy, zostanie zwiększony bezpiecznik przed mieszkaniem, by nie reagował na przeciążenia (bo 16A pójdzie na kuchenkę i jeszcze trzeba mieć zapas na pozostałe urządzenia, czyli powiedzmy 25A razem). Patrząc na temat od strony instalacji budynku, prąd będzie pobierany większy niż średnio-zakładany przez projektanta instalacji elektrycznej.
Tu wchodzi drugi problem - w mieszkaniach mamy jedną fazę. Instalacja trójfazowa to nic innego jak trzy przewody z napięciem 230V i jeden przewód z tzw. zerem (pomijam przewód ochronny, którego w naszej instalacji nie ma). Z technicznych powodów nie jest tak, że cały blok jest podłączony do jednej fazy - do bloku wchodzą trzy i są w miarę równomiernie obciążone poprzez podłączenie w miarę jednakowych ilości mieszkań. Oznacza to, że np. w klatce na 21 mieszkań, podłączonych jest po 7 mieszkań do każdej fazy. Czyli można powiedzieć, że w jednej klatce mamy 7 mieszkań pobierających 16A z każdej fazy, łącznie 112A na każdą fazę. Oczywiście założenie to dotyczy momentu, kiedy we wszystkich lokalach nastąpił pobór maksymalnej mocy, czyli wszystkie żelazka, pralki itd. itd. są włączone jednocześnie... Mało prawdopodobne, niemniej jakiś projektant instalacji musiał to brać pod uwagę dobierając przewody odpowiednich przekrojów. Ale przy podłączeniu kuchenki podłączamy ją (zazwyczaj) do trzech faz jednocześnie, czyli podłączamy mieszkanie do pozostałych dwóch faz, co wcześnie nie miało miejsca.
Zarząd wyraża kolejne zgody i podłączane są kolejne kuchenki po 6,5 kW czy 8,5 kW. Ale podłączane są do trzech faz jednocześnie! Oznacza to, że na klatce, skrajnie może być podłączonych 21 odbiorników pobierających po 16A z każdej fazy (3x16A to zabezpieczenie na samej kuchence, do tego z 10A na gniazdka...). Czyli jeśli policzymy same tylko kuchenki (bez innych urządzeń w mieszkaniach) to mamy 21 mieszkań po 16A z każdej fazy, łącznie 336A - przeciążenie co najmniej trzykrotne, a to już nie jest takie mało prawdopodobne, bo jednak kuchenkę po powrocie z pracy częściej się używa niż żelazka, pralki i zmywarki jednocześnie...
Do czego zmierzam. Podłączając kolejne mieszkania do pionów zasilających na klatkach schodowych, możemy przeciążyć odcinki linii od przyłącza energetycznego w klatce A do pionów w klatkach schodowych, co może skończyć się spaleniem bloku (przeciążona instalacja, topi się izolacja, następuje zwarcie międzyżyłowe, sytuacja nie do opanowania jeśli nie zadziałają bezpieczniki na wejściu do bloku. W najlepszej sytuacji wymieniamy spalone odcinki kabli (oczywiście na "grubsze"), w najgorszym - nie mamy dokąd wracać...
Wracając do zatrudnionego elektryka z uprawnieniami - każdy z kolejnych zatrudnionych elektryków będzie wykonywał swoją pracę ze sztuką i każdemu z osobna nic nie będzie można zarzucić, a jednak instalację przeciążymy. Kto zawini?
Jak ja sobie wyobrażam zgodę na takie podłączenie. Osoba wydająca pozytywną opinię wskazuje miejsce podłączenia na podstawie schematu instalacji oceniając możliwości jej obciążania. Możliwe, że wskaże na klatce schodowej, może być, że każe podłączyć się w klatce A przy wejściu do bloki. A może zaproponuje Wspólnocie pociągnięcie dodatkowej linii zasilającej do każdej klatki z przeznaczeniem dla mieszkań pragnących w przyszłości skorzystać z instalacji trójfazowej? Ten trzeci wariant byłby najbezpieczniejszy dla Wspólnoty ale też najbardziej kosztowny, choć rozłożony na wszystkich. Osoba wydająca opinię nanosi zmiany w schemacie instalacji, opisuje zabezpieczenia, podpisuje się pod tym i bierze odpowiedzialność za swoje działanie. Ale za jakiś czas, kiedy kolejne mieszkanie będzie chciało taką zgodę, to (może już inny inspektor) zobaczy na schemacie, że instalacja zasilająca już nie da rady i zgody nie wyrazi, bądź nakaże inne rozwiązania. (Swoją drogą nie wiem, czy osoba taka nie powinna mieć przypadkiem uprawnień projektowych, ale nie będziemy tego sprawdzać, gdyż opinia na piśmie osoby zatrudnionej do tej czynności przez Zarządcę jest dla nas wystarczająca).
Jeśli Zarząd wyrazi zgodę na podłączenie, nie będzie żadnej kontroli a może nawet nie będzie żadnych adnotacji na schematach o przeciążeniu instalacji...
Ze swej strony, nie wydaje mi się, by w jednostkowych przypadkach był jakikolwiek problem z podłączeniem się do zasilania na klatkach schodowych - nie spodziewam się, by jakiekolwiek przeciążenie mogło mieć miejsce. To, że wszyscy zamontują kuchenki też jest mało prawdopodobne, choć wystarczy gwałtowny wzrost ceny gazu i temat powróci...
Przedstawiłem to wszystko powyżej po to, by pokazać, że Zarząd musi brać pod uwagę całość Wspólnoty, by nie narobić szkód spłycając tematy bądź podchodząc do nich lekceważąco.
Zwracam uwagę, że nie jestem z zawodu elektrykiem, więc zgodnie z powiedzeniem "diabeł tkwi w szczegółach", pewnie nie wziąłem wiele innych wątków pod uwagę. Niemniej technicznie poruszam się dość biegle i mam nadzieję, że powyższe wywody nie są obarczone dużymi błędami czy to logicznymi czy technicznymi.
Artur
Zapytanie:
> [...] mam informację, że to zarząd wspólnoty jest kompetentny do udzielenia opinii na ten temat
> [...] działania będzie przeprowadzał elektryk z uprawnieniami, więc w żaden sposób nie wpłynie to w negatywny sposób na funkcjonowanie wspólnoty.
Odpowiedź Zarządu:
Ja tak nie uważam. Poniżej uzasadnienie.
Zarząd nie ma uprawnień energetycznych (świadectwo kwalifikacji energetycznej, ale jakie, eksploatacja? Na pewno nie, może dozór? Też nie... Pomiary?). Nawet gdyby któryś z członków je posiadał, to (w mojej opinii) nic to nie znaczy, gdyż nie mówimy tu o podłączeniu lampki nocnej do instalacji w mieszkaniu ale podłączeniu odbiornika dużej mocy (kilka kW) do instalacji PRZED mieszkaniem. Jak ja to widzę: Zarząd bezstresowo wyrazi zgodę, elektryk się GDZIEŚ podłączy i zapewne nic się złego nie stanie (zakładam, że uprawnienia elektryka poparte są doświadczeniem zawodowym i rozumieniem tematu, oraz że prace zostaną wykonane zgodnie ze sztuką, normami itd. itd.). Będziemy mieli sytuację i pewnego rodzaju precedens: Zarząd wydał zgodę a Zarządca (i jego pion techniczny) nie uczestniczył w wydaniu zgody. Idąc tym tropem, można założyć, ze za kilka lat będziemy mieli więcej mieszkań podłączonych GDZIEŚ do instalacji, bo Zarząd konsekwentnie wydaje kolejne zgody. Rozwijając jeszcze temat, elektrykowi naprawdę jest wszystko jedno gdzie się podłączy, chyba, że trafimy na naprawdę solidnego fachowca, który odmówi podłączenia z powodów, które opiszę poniżej, ale.... wtedy nie zarobi... Z drugiej strony, w przypadku jakichkolwiek problemów, zatrudniony elektryk szybko wyciągnie posiadane dokumenty zasłaniając się, że takie miał polecenie - zgodę na podłączenie, może nawet ze wskazaniem miejsca.
Zatrzymam się tu teraz na chwilę. Normalnie w mieszkaniu posiadamy bezpieczniki 16A, co pozwala nam podłączyć łącznie 3,5 kW (230V*16A), przy czym wchodzą w to wszystkie urządzenia, które są włączone jednocześnie (np. żelazko, zmywarka, pralka, żarówki, komputery, telewizor, itd. itd. itd.). Jak widać, jest to spory zapas, gdyż rzadko się zdarza, by jednocześnie pracowało żelazko (~2kW), pralka (~1,5kW) czy zmywarka (~1,5kW) i kilka innych "ciężkich" urządzeń. Gdybyśmy jednak spróbowali pobrać więcej, zabezpieczenie przeciążeniowe (czyli bezpiecznik) po prostu odłączy nas od sieci zasilającej ("wyskoczy", bądź się przepali).
Ale posiadając płytę ceramiczną, tylko dla niej pobieramy z sieci zasilającej prąd, który kiedyś był przeznaczony dla całego mieszkania! Innymi słowy, zostanie zwiększony bezpiecznik przed mieszkaniem, by nie reagował na przeciążenia (bo 16A pójdzie na kuchenkę i jeszcze trzeba mieć zapas na pozostałe urządzenia, czyli powiedzmy 25A razem). Patrząc na temat od strony instalacji budynku, prąd będzie pobierany większy niż średnio-zakładany przez projektanta instalacji elektrycznej.
Tu wchodzi drugi problem - w mieszkaniach mamy jedną fazę. Instalacja trójfazowa to nic innego jak trzy przewody z napięciem 230V i jeden przewód z tzw. zerem (pomijam przewód ochronny, którego w naszej instalacji nie ma). Z technicznych powodów nie jest tak, że cały blok jest podłączony do jednej fazy - do bloku wchodzą trzy i są w miarę równomiernie obciążone poprzez podłączenie w miarę jednakowych ilości mieszkań. Oznacza to, że np. w klatce na 21 mieszkań, podłączonych jest po 7 mieszkań do każdej fazy. Czyli można powiedzieć, że w jednej klatce mamy 7 mieszkań pobierających 16A z każdej fazy, łącznie 112A na każdą fazę. Oczywiście założenie to dotyczy momentu, kiedy we wszystkich lokalach nastąpił pobór maksymalnej mocy, czyli wszystkie żelazka, pralki itd. itd. są włączone jednocześnie... Mało prawdopodobne, niemniej jakiś projektant instalacji musiał to brać pod uwagę dobierając przewody odpowiednich przekrojów. Ale przy podłączeniu kuchenki podłączamy ją (zazwyczaj) do trzech faz jednocześnie, czyli podłączamy mieszkanie do pozostałych dwóch faz, co wcześnie nie miało miejsca.
Zarząd wyraża kolejne zgody i podłączane są kolejne kuchenki po 6,5 kW czy 8,5 kW. Ale podłączane są do trzech faz jednocześnie! Oznacza to, że na klatce, skrajnie może być podłączonych 21 odbiorników pobierających po 16A z każdej fazy (3x16A to zabezpieczenie na samej kuchence, do tego z 10A na gniazdka...). Czyli jeśli policzymy same tylko kuchenki (bez innych urządzeń w mieszkaniach) to mamy 21 mieszkań po 16A z każdej fazy, łącznie 336A - przeciążenie co najmniej trzykrotne, a to już nie jest takie mało prawdopodobne, bo jednak kuchenkę po powrocie z pracy częściej się używa niż żelazka, pralki i zmywarki jednocześnie...
Do czego zmierzam. Podłączając kolejne mieszkania do pionów zasilających na klatkach schodowych, możemy przeciążyć odcinki linii od przyłącza energetycznego w klatce A do pionów w klatkach schodowych, co może skończyć się spaleniem bloku (przeciążona instalacja, topi się izolacja, następuje zwarcie międzyżyłowe, sytuacja nie do opanowania jeśli nie zadziałają bezpieczniki na wejściu do bloku. W najlepszej sytuacji wymieniamy spalone odcinki kabli (oczywiście na "grubsze"), w najgorszym - nie mamy dokąd wracać...
Wracając do zatrudnionego elektryka z uprawnieniami - każdy z kolejnych zatrudnionych elektryków będzie wykonywał swoją pracę ze sztuką i każdemu z osobna nic nie będzie można zarzucić, a jednak instalację przeciążymy. Kto zawini?
Jak ja sobie wyobrażam zgodę na takie podłączenie. Osoba wydająca pozytywną opinię wskazuje miejsce podłączenia na podstawie schematu instalacji oceniając możliwości jej obciążania. Możliwe, że wskaże na klatce schodowej, może być, że każe podłączyć się w klatce A przy wejściu do bloki. A może zaproponuje Wspólnocie pociągnięcie dodatkowej linii zasilającej do każdej klatki z przeznaczeniem dla mieszkań pragnących w przyszłości skorzystać z instalacji trójfazowej? Ten trzeci wariant byłby najbezpieczniejszy dla Wspólnoty ale też najbardziej kosztowny, choć rozłożony na wszystkich. Osoba wydająca opinię nanosi zmiany w schemacie instalacji, opisuje zabezpieczenia, podpisuje się pod tym i bierze odpowiedzialność za swoje działanie. Ale za jakiś czas, kiedy kolejne mieszkanie będzie chciało taką zgodę, to (może już inny inspektor) zobaczy na schemacie, że instalacja zasilająca już nie da rady i zgody nie wyrazi, bądź nakaże inne rozwiązania. (Swoją drogą nie wiem, czy osoba taka nie powinna mieć przypadkiem uprawnień projektowych, ale nie będziemy tego sprawdzać, gdyż opinia na piśmie osoby zatrudnionej do tej czynności przez Zarządcę jest dla nas wystarczająca).
Jeśli Zarząd wyrazi zgodę na podłączenie, nie będzie żadnej kontroli a może nawet nie będzie żadnych adnotacji na schematach o przeciążeniu instalacji...
Ze swej strony, nie wydaje mi się, by w jednostkowych przypadkach był jakikolwiek problem z podłączeniem się do zasilania na klatkach schodowych - nie spodziewam się, by jakiekolwiek przeciążenie mogło mieć miejsce. To, że wszyscy zamontują kuchenki też jest mało prawdopodobne, choć wystarczy gwałtowny wzrost ceny gazu i temat powróci...
Przedstawiłem to wszystko powyżej po to, by pokazać, że Zarząd musi brać pod uwagę całość Wspólnoty, by nie narobić szkód spłycając tematy bądź podchodząc do nich lekceważąco.
Zwracam uwagę, że nie jestem z zawodu elektrykiem, więc zgodnie z powiedzeniem "diabeł tkwi w szczegółach", pewnie nie wziąłem wiele innych wątków pod uwagę. Niemniej technicznie poruszam się dość biegle i mam nadzieję, że powyższe wywody nie są obarczone dużymi błędami czy to logicznymi czy technicznymi.
Artur
wtorek, 29 sierpnia 2017
Dach
Temat dachu pojawiał się w naszym blogu już dwukrotnie ("Dach i jego naprawa" i "Dach cd...").
Po ostatnich ulewach otrzymaliśmy informację, że w suszarni był przeciek.
Po ostatnim krótkim ale intensywnym deszczu sprawdziłem i przecieku nie było. Na ten moment będziemy systematycznie obserwować co się dzieje. Wstępnie wygląda, że powodem przecieku jest nieszczelność przejścia przez dach rury na kable instalacji antenowej.
A.K.
Po ostatnim krótkim ale intensywnym deszczu sprawdziłem i przecieku nie było. Na ten moment będziemy systematycznie obserwować co się dzieje. Wstępnie wygląda, że powodem przecieku jest nieszczelność przejścia przez dach rury na kable instalacji antenowej.
A.K.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































